
M: Gdzie idziesz?- mama wyjrzała z kuchni.
T: Idę się przejść. Niedługo wrócę- oznajmiłam porywając tyko kurtkę z
wieszaka i zamknęłam za sobą drzwi. Momentalnie zrobiło mi się zimno, więc
włożyłam na siebie płaszcz. Skierowałam się w miejsce, gdzie wcześniej kogoś
widziałam. Uważałam, by nie poślizgnąć się na lodzie, gdy nagle dostałam czymś
w tył głowy. Jak się później okazało była to śnieżka. Odwróciłam się, lecz nikogo
nie zobaczyłam. Usłyszałam tylko cichy chichot wydobywający się zza drzewa.
Schyliłam się po śnieg, z którego uformowałam zgrabną kulkę i powoli zaczęłam
iść w tamtą stronę. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Przypomniało
mi się jak jeszcze nie tak dawno goniłam się z Lou po parku, by tylko chłopak
dostał śnieżką. Te wspaniałe rozmyślenia przerwała mi kulka, która uderzyła
prosto w mój brzuch. Spojrzałam w stronę drzewa, a zza niego wyłoniła się
roześmiana postać. Zmrużyłam oczy, by dokładniej przyjrzeć się twarzy chłopaka.
T: Loui?- zapytałam zszokowana.
L: Taak…- odpowiedział śpiewnie. W jednej chwili znalazłam się w jego
ramionach. Chłopak mocno mnie do siebie przyciągnął.
T: Co ty tu robisz?- powiedziałam z twarzą przyciśniętą do jego torsu.
L: Musiałem do ciebie przyjechać- oznajmił i delikatnie mnie od siebie
odsunął, po czym spojrzał w moje oczy. Nagle jego usta znalazły się na moich. Tak
mi tego brakowało.
T: Tęskniłam za tobą- powiedziałam, gdy odkleiliśmy się od siebie.
L: Ja bardziej, kotku- mruknął słodko. Wtedy przypomniało mi się, że w
dłoni trzymam mocno ubitą śnieżkę. W mojej głowie zrodził się szyderczy plan.
Musiałam mu oddać za rzucanie we mnie. Zarzuciłam mu ręce na szyję i delikatnie
odsunęłam szalik, po czym włożyłam mu lodowatą kulkę pod kurtkę. Ten szybko się
ode mnie odsunął. Zaczął skakać i
krzyczeć, że to jest zimne. Ja tylko stałam i śmiałam się z niego. Po jakimś
czasie postanowiłam jednak mu pomóc. Odpięłam jego kurtkę, a ten zaczął się
zginać, aż w końcu śnieg wyleciał.
L: Nie żyjesz za to, kotku- spojrzał na mnie podstępnie, lecz ja nie
czekając dłużej zaczęłam uciekać. Niestety byłam za wolna i brunet mnie złapał.
T: Błagam cię, Louis, ja nie chciałam ci tego wrzucić, to samo
wyleciało z mojej ręki- sama nie wierzyłam w to co właśnie mu powiedziałam, ale
może to kłamstwo mnie uratuje…
L: Kochanie, jakoś w to wątpię…- mruknął patrząc mi się prosto w oczy.
T: No chyba mi to wybaczysz?- odparłam zarzucając ręce na jego szyję.
L: Hm… pomyślmy..- w tym momencie musnęłam z uczuciem jego usta.
Chłopak chciał przedłużyć pocałunek, ale ja to przerwałam- Co jest?- spojrzał na
mnie lekko zawiedziony.
T: O której jedziesz do Doncaster?- zapytałam smutno.
L: Kotku, dzisiaj zostaję z tobą, a jutro, oczywiście jeśli chcesz
pojedziesz ze mną do domu- zniewalająco się uśmiechnął i pewnie gdyby mnie nie
trzymał upadłabym na ziemię.
T: To cudowne- rzuciłam mu się w ramiona. Muszę przyznać, że było mi
trochę zimno, ale nie chciałam dać tego po sobie poznać.
L: Nie jest ci zimno- zapytał, jakby czytał mi w myślach. Pokiwałam
tylko głową i spuściłam wzrok zawstydzona- Chodź tu do mnie- opatulił mnie
swoimi ramionami i zaczęliśmy kierować się w stronę najbardziej oświetlonemu przeróżnymi lampkami
domowi. Uśmiechnęłam się na ten widok. Gdy doszliśmy pod same drzwi
wyswobodziłam się z uścisku mojego chłopaka i złapałam za klamkę, nacisnęłam ją
i pchnęłam drewnianą powłokę. Weszliśmy do środka, gdzie powitało nas wspaniałe
ciepełko.
M: [T.I]? To ty?- zawołała, tym razem z salonu.
T: Tak mamuś, mamy gościa!- odkrzyknęłam, choć nie musiałam, bo moja
rodzicielka stała już w przedpokoju.
M: Louis!- powiedziała z entuzjazmem- Jak dawno cię tutaj nie było…
L: Wczoraj wróciliśmy z trasy i musiałem przyjechać do [T.I]- w tym
samym momencie spojrzeliśmy na siebie i posłaliśmy sobie szerokie uśmiechy.
M: Zostajesz u nas na Wigilię?- zapytała.
L: Jeżeli to nie byłby problem. Zabiorę za to jutro pani córkę do mnie
do domu.
M: Słoneczko, to żaden problem. Nie widzieliście się tak dawno…-
uśmiechnęła się i poszła z powrotem do kuchni.
T: Idź do salonu, ja idę się jakoś ładniej ubrać- oznajmiłam i
musnęłam jego policzek.
L: Mogę iść z tobą? Pomogę ci wybrać jakąś kieckę- zmierzył mnie
wzrokiem od góry do dołu i uśmiechnął się.
L: Co do twojej siostry nie jestem pewnie- obydwoje wybuchliśmy
śmiechem i poszliśmy na górę. Weszłam do mojego pokoju. Za mną szedł Louis,
który gdy tyko ujrzał łóżko rzucił się na nie. Zaśmiałam się i podeszłam do
szafy, by wybrać odpowiedni strój na wigilijną kolację.
~15 MINUT PÓŹNIEJ~
T: To, czy to- na wieszakach trzymałam dwa zestawy. Lou spojrzał swoim
eksperckim wzrokiem i uważnie przyglądał się obydwóm.
L: Hm… Ten- wskazał palcem.
T: Okej, to poczekaj tu na mnie jeszcze chwilę, idę się przebrać.
L: Mogę ci pomóc, myszko- od razu się ożywił.
T: Kochanie, ty mi już wystarczająco pomogłeś- odpowiedziałam i
puściłam mu oczko. Pokierowałam się w kierunku drzwi i takim sposobem znalazłam
się w łazience. Najpierw postanowiłam zrobić makijaż, a potem zajęłam się
fryzurą. Jako ostatnie zostało mi przebranie się. Gotowa wyszłam z
pomieszczenia. Gdy Lou mnie zobaczył zaniemówił. Stał jak wryty i mrugał tylko
oczami.
L: Kotku, wyglądasz wspaniale- podszedł do mnie i już chciał
pocałować, lecz ja go delikatnie odepchnęłam.
T: Nie widzisz, że mam makijaż? Nie ma tak dobrze kolego- zaśmiałam się
i poklepałam go po ramieniu- Idziesz?- zapytałam, lecz nie uzyskałam
odpowiedzi. Brunet stał w tym samym miejscu. W ogóle się nie ruszał- Lou?
Wszystko w porządku?
L: Nie!- odezwał się w końcu- Nie chciałaś mnie pocałować- powiedział
jak dziecko, któremu zabrano zabawkę. Popatrzyłam w jego piękne oczy.
T: Gdyby nie to- wskazałam na swoje usta, na których widniała czerwona
szminka- Już dawno bym to zrobiła, ale nie chcę cię pomazać.
L: Tym razem ci wybaczę, ale jak taka sytuacja będzie miała jeszcze
miejsce, to się do ciebie nie będę odzywał- w tym momencie mnie rozwalił.
Zaczęłam się śmiać jak głupia. On patrzył na mnie przez chwilę jak na idiotkę,
ale później do mnie dołączył.
S: Sorry, że wam przeszkadzam, ale moglibyście już zejść? Wszyscy na
was czekamy- oznajmiła moja siostra.
T: Okej, już schodzimy- powiedziałam i zaczęłam głęboko oddychać, by
się uspokoić. Gdy już obydwoje się ogarnęliśmy zeszliśmy do salonu, gdzie
siedziała już cała rodzina. Dołączyliśmy do nich.
D: A więc zaczynajmy- powiedział dziadek i zaczął rozdawać opłatek. W
pomieszczeniu zrobiło się głośno. Każdy z każdym składał sobie życzenia. Louisa
postanowiłam zostawić sobie na końcu.
L: Zostałaś mi tylko ty- powiedział szeroko się uśmiechając- Nie wiem
czego mam ci życzyć, bo fantastycznego, przystojnego, zabawnego chłopaka już masz.Wspaniałą rodzinę i przyjaciół także, na brak pieniędzy nie narzekasz, z nauką też ci jakoś
idzie, więc w tym problem.
T: Może życz mi tego, by takie chwile jak ta nigdy nie mijały, bym
była szczęśliwa do końca życia z tobą u boku? – zaproponowałam.
L: Wyjęłaś mi to z ust, kochanie- powiedział, na co oboje się zaśmialiśmy- Twoja
kolej- pokiwał zabawnie głową w moją stronę.
T: Pff… Praktycznie to ja sobie składałam życzenia.
L: Nie prawda, kotku, to byłem ja, ty mi tylko pomogłaś- musnął mój
policzek.
T: No dobrze, w takim razie życzę ci, abyś został już na zawsze taki
jaki jesteś. Błagam nie zmieniaj się. Jeśli chodzi o twoją karierę, to życzę
ci, a raczej wam aby przybyło wam fanów. Nagrajcie jeszcze więcej tak
wspaniałych piosenek. Wyjeżdżajcie w trasy, ale na krócej, bo ja tu usycham z
tęsknoty, gdy ciebie nie ma- w moich oczach zakręciła się łza- Na koniec chcę
ci tylko powiedzieć, że cię kocham. A i
jeszcze wszystkiego najlepszego z okazji urodzin kochanie- zakończyłam swój
monolog.
L: Wow, to było piękne, dziękuję- odpowiedział i przyciągnął mnie do
siebie, po czym utonęliśmy w namiętnym pocałunku.
S: Prezenty!- krzyknęła moja siostra, tym samym przerywając nam tę
magiczną chwilę. Dziewczynka zaczęła skakać i się cieszyć, w końcu podbiegła do
choinki i zaczęła rozdawać wszystkim ich prezenty.
Tylu wspaniałych prezentów się nie spodziewałam- [T.I]- podała mi
kolejną paczuszkę. Popatrzyłam na Lou, ten tylko wzruszył ramionami.
L: Otwórz-tak też zrobiłam. Moim oczom ukazał się śliczny naszyjnik z
kłódką.
T: A gdzie kluczyk?- posłałam te pytanie w stronę mojego chłopaka.
L: Tu- wskazał na naszyjnik na swojej szyi. Był na nim zawieszony
kluczyk, który idealnie pasował do zamka w mojej kłódce.
T: O Boże, kochanie, dziękuję- przytuliłam go.
L: Nie masz za co.
S: Aaa… - krzyknęła moja siostra.
M: Dziecko, co się stało?- zapytała wystraszona mama.
S: Zobacz co dostałam: film This Is Us, płytę Midnight Memories i
kalendarz na nowy rok z One Directioooooonnnnnn. O i jeszcze książkę. Boże Louis dziękuję ci- rzuciła się
mojemu chłopakowi na szyję.
L: Nie ma za co, mała- odwzajemnił uścisk- patrzyłam na ten obraz z
szerokim uśmiechem. W przyszłości Loui będzie wspaniałym ojcem. Kto wie, może
naszych dzieci?Resztę tego wigilijnego wieczoru spędziliśmy na długich rozmowach z rodziną, na wspominaniu dawnych czasów, bardzo się śmialiśmy. Było tak jak zawsze chciałam by było, radośnie, szczęśliwie, a przede wszystkim rodzinnie.
______________________________________________
Tak jak obiecywałam jest imagin. Wcześniej miałam na myśli zupełnie inny, ale potem postanowiłam napisać coś związanego z dzisiejszym dniem, czyli Wigilią i urodzinami Louisa :) Mam nadzieję, że wam się podoba ;)
Tak jak obiecywałam jest imagin. Wcześniej miałam na myśli zupełnie inny, ale potem postanowiłam napisać coś związanego z dzisiejszym dniem, czyli Wigilią i urodzinami Louisa :) Mam nadzieję, że wam się podoba ;)
Taak, Happy Birthday Lou :**
A wam, naszym kochanym czytelnikom życzę (choć zawsze nie wiem co życzyć XD)
spokojnych, szczęśliwych i wesołych Świąt spędzonych w rodzinnym gronie. Mnóstwo prezentów pod choinką, spełnienia najskrytszych marzeń i w ogóle wszystkiego co najlepsze.
♥♥♥ Kocham was Agan ♥♥♥
Ps. Co do imagina o Zaynie, to jak tylko napiszę trzecią część, to od razu dodam, ale nie wiem ile potrwa pisanie. Mam jeszcze napisanego imagina o Lou, więc wcześniej wrzucę o nim :D
Awwww ! Wspaniały ! <3 Tobie też kochanie najlepszego ! Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku ! KC! <3
OdpowiedzUsuńświetny imagin ! wesołych świąt , szczęśliwego nowego roku ! moc prezentów pod choinką , samych sukcesów , żebyś zawsze pisała tego bloga , żebyś ICH spotkała <3 i oczywiście od razu udanych urodzin ;) / zuuuza :******
OdpowiedzUsuńWspaniały imagin! Bardzo ciekawy <3
OdpowiedzUsuńPzdrawiam i wesołych świąt!!! :)
http://imaginy-o-jednokierunkowych.blogspot.com/
Mmmmmm! Love it! :)
OdpowiedzUsuńNie dosyć, że świąteczne klimaty! To jeszcze z naszym ukochanym Louim :0
Ojjjj super :*
Wszystkiego dobrego! Góry prezentów i udanego sylwestra ;)
Weny! Czekam na nn!
Zapraszam do sb
najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com
Cudowny kochanie <3
OdpowiedzUsuńCzytając go wyobrażałam sobie ciebie :)
Rozbawił mnie ten imagin z powodu siostry
Bo twoja siostra nie przepada za 1D :)
Czekam na kolejny :D
Awww takie to było słodkie!!!! Czekam na następny!!! :*
OdpowiedzUsuńCzekamy na następną część!
OdpowiedzUsuń